Marka18 września 2026 · 7 min czytania · zespół MentAI

Po co psychologowi program do gabinetu? Eksperyment: gabinet przy świeczce

Zróbmy uczciwy eksperyment myślowy. Niech zgaśnie cała technologia — nie tylko programy, także prąd. Czy terapia dalej działa? Tak. A gabinet? To już zupełnie inna historia. Po drodze wyjaśnimy, dlaczego ten zawód należy do najodporniejszych na AI i skąd bierze się lęk, który mimo to nie chce zniknąć.

1. Zgaśmy prąd

Mural w stylu szablonu na betonowej ścianie: kolejka ośmiu osób w zwykłych ubraniach czeka, a ich cień na ścianie pokazuje dwie osoby siedzące w fotelach w rozmowie, klienta w bluzie i terapeutkę z notatnikiem, między nimi stolik ze świecą
Kolejka czeka. W jej cieniu rozmowa już trwa.

Wyobraź sobie wieczór, w którym gaśnie wszystko. Nie ma internetu, nie ma programu, nie ma telefonu. W gabinecie zostaje fotel, kanapa, świeca i dwoje ludzi.

I okazuje się, że nic ważnego nie zniknęło. Rozmowa trwa. Cisza po trudnym pytaniu trwa dokładnie tyle, ile powinna. Terapeuta widzi, że klient zmienił pozycję, kiedy padło słowo „ojciec”. Świeca daje dość światła, żeby widzieć twarz. Więcej nie trzeba.

To nie jest chwyt retoryczny. To fakt, od którego zaczynamy każdą rozmowę o technologii w gabinecie: terapii nie robi żaden program. Robi ją człowiek z wykształceniem, superwizją i odpowiedzialnością zawodową, w relacji z drugim człowiekiem. Bez prądu działa tak samo jak przy świetlówce.

Gdyby na tym kończył się gabinet, ten tekst nie miałby dalszego ciągu. Ale gabinet nie kończy się na sesji.

2. Kolejka przed drzwiami

Wyjdźmy na chwilę przed gabinet. Stoi tam kolejka. Nie stoi w niej nikt, kto właśnie jest na sesji. Stoją ci, którzy chcieli się umówić i nie dodzwonili, bo terapeuta miał wtedy klienta. Stoi osoba, która trzy tygodnie temu wzięła termin, a dziś o nim zapomniała, bo nikt jej nie przypomniał. Stoi ktoś, kto wahał się przed kolejną sesją i wolał zniknąć, niż zadzwonić i to powiedzieć.

Gdy nie ma prądu, ta kolejka nie ma jak wejść. Jedyny sposób na umówienie wizyty to być w gabinecie w chwili, gdy terapeuta akurat nie pracuje z nikim. Jedyny sposób na przypomnienie to własna pamięć. Jedyny sposób na przełożenie terminu to przyjść i powiedzieć.

Koszt tej kolejki ma dwie strony. Po stronie gabinetu to pusty fotel o 17:00: przygotowany pokój, zarezerwowana godzina, zero przychodu i termin, który ktoś inny wziąłby od ręki (pisaliśmy o tym w tekście o nieodwołanych wizytach). Po stronie klienta koszt jest poważniejszy: człowiek, który potrzebował pomocy, nie dostał jej, bo między nim a fotelem stała logistyka.

Ta kolejka ma w Polsce zmierzoną długość. Fundacja Watch Health Care sprawdza regularnie w około 1 500 placówkach, ile czeka się na świadczenia w systemie publicznym. W badaniu z września i października 2025 roku wizyta w poradni zdrowia psychicznego dla szesnastolatka z objawami lękowymi i bezsennością to średnio 5,8 miesiąca oczekiwania, rok wcześniej 5,3. Cała psychiatria: 2,4 miesiąca, rok wcześniej 1,8. Kolejka nie maleje. Rośnie.

Zapamiętajmy ją. Wrócimy do niej, gdy dojdziemy do sztucznej inteligencji, bo to ona wyjaśnia największe nieporozumienie w tej dyskusji.

3. Zeszyt

Po sesji terapeuta otwiera zeszyt. Notatka powstaje, bo musi powstać: dla ciągłości pracy, dla superwizji, dla siebie za pół roku. Zeszyt ma jedną zaletę, o której programy mogą tylko marzyć. Nie da się go zhakować przez internet.

Ma też wady, które w ciemnym gabinecie wracają natychmiast. Zeszyt leży w szufladzie, którą da się otworzyć. Nie wie, kto go czytał. Nie ma kopii, więc pożar albo zalanie oznaczają koniec dokumentacji dziesięciu lat pracy. A od 19 maja 2028 roku zawód psychologa dostaje w Polsce pełną ustawę z rejestrem i odpowiedzialnością zawodową (Dz.U. 2026 poz. 187; daty i artykuły zebraliśmy w tekście o ustawie o zawodzie psychologa). Odpowiedzialność za dokumentację nie zniknie razem z prądem. Ona po prostu spadnie w całości na szufladę.

Uwaga, bo tu łatwo przesadzić w drugą stronę: nie chodzi o to, żeby notatkę pisała maszyna. Chodzi o to, gdzie ta notatka leży, kto ją widzi i czy przetrwa zalanie.

4. Faktura

Ostatnia scena tego eksperymentu jest najmniej romantyczna. Klient prosi o fakturę. Bez prądu można ją wypisać ręcznie i prawo na to pozwala, bo klienci gabinetu to osoby prywatne. Tylko że każda taka faktura musi mieć numer w ciągłej numeracji, kopię i miejsce, w którym przeleży lata, aż minie termin przedawnienia podatku. Zeszyt z fakturami to drugi zeszyt w tej samej szufladzie, z tymi samymi wadami. Kto chce wiedzieć więcej, znajdzie to w naszym tekście o fakturach w gabinecie.

Zauważ, co się dzieje. Terapia bez prądu działa. Prowadzenie gabinetu bez prądu nie, bo państwo, klienci i sam terapeuta oczekują rzeczy, które dzieją się między sesjami: terminu, przypomnienia, notatki, faktury. Ciemność nie zabrała terapii. Zabrała wszystko wokół niej.

5. Kim w tej historii jest sztuczna inteligencja

Teraz zapalmy światło i wpuśćmy do rozmowy AI, bo lęk przed nią jest w tym zawodzie realny. Nie sięgamy po prognozy sprzed dekady, tylko po trzy pomiary z ostatnich szesnastu miesięcy, w tym jeden liczony na polskich danych.

Najbliżej nas jest badanie Międzynarodowej Organizacji Pracy z maja 2025 roku. Zespół Pawła Gmyrka i Janine Berg wziął 29 753 zadania z polskiej klasyfikacji zawodów, przebadał 1 640 osób pracujących w Polsce i ocenił, które z 2 861 zadań generatywna AI może dziś przejąć. Skala idzie od 0 do 1. Na szczycie stoją: wprowadzanie danych (0,70), maszynopisanie (0,65), księgowość (0,64), analitycy finansowi (0,62), listy płac (0,61). Psychologowie mają 0,39 i trafiają do najniższej z czterech grup zawodów narażonych, z opisem, który warto przeczytać dwa razy: zawód jako całość opiera się na zadaniach, których nie da się łatwo zautomatyzować, ale kilka zadań w nim zautomatyzować się da. Pracownicy socjalni i doradcy są jeszcze niżej, z wynikiem 0,28, w grupie zawodów nienarażonych.

Te „kilka zadań” ma imię i nazwisko. To zeszyt, faktura i grafik. Nie fotel.

Drugi pomiar jest najświeższy i mierzy nie potencjał, a fakty. W marcu 2026 roku Anthropic sprawdził na prawdziwych rozmowach z asystentem Claude, w których zawodach ludzie już naprawdę oddają część pracy automatowi. Najwyżej wyszli programiści (75 procent), obsługa klienta, osoby wprowadzające dane (67 procent) i specjaliści od dokumentacji medycznej. Psychologów i terapeutów na tych listach nie ma. W ochronie zdrowia automatom oddaje się dokumentację, nie rozmowę.

Trzeci pomiar jest najtrudniejszy dla naszej tezy i dlatego go nie pomijamy. Microsoft Research policzył w 2025 roku na 200 tysiącach rozmów z Bing Copilot, jak często czynności z 785 zawodów pojawiają się w czatach: psychologowie kliniczni mają 0,21 przy medianie 0,14 i maksimum 0,49, czyli powyżej środka stawki. Ludzie proszą czatbota o to, co brzmi jak praca psychologa: wysłuchanie, wyjaśnienie, radę. Badanie mierzy, czego ludzie szukają w czacie, nie to, co czat potrafi w gabinecie, i sami autorzy ostrzegają, że wnioskowanie z niego o automatyzacji zawodów byłoby błędem.

Copilot to jednak głównie praca biurowa. Co z czatami, do których ludzie piszą prywatnie, wieczorem, o sobie? Dwie firmy policzyły to na własnych danych. OpenAI z ekonomistami Harvardu przejrzeli we wrześniu 2025 roku 1,5 miliona rozmów z ChatGPT: ponad 70 procent wiadomości nie dotyczy pracy, ale rozmowy o relacjach i o sobie to 1,9 procent całości. Anthropic w czerwcu 2025 roku sprawdził 4,5 miliona rozmów z Claude: rozmowy o charakterze emocjonalnym, od rady w związku po szukanie wsparcia, to 2,9 procent, a towarzystwo i odgrywanie ról poniżej pół procenta. Mało w procentach. Przy setkach milionów użytkowników to jednak miliony ludzi tygodniowo, którzy z czymś osobistym idą do maszyny, bo jest o północy i nie każe czekać pięć miesięcy.

Google takich udziałów nie publikuje. Zrobił za to coś bardziej wymownego: 7 kwietnia 2026 roku dodał do Gemini przycisk, który przy rozmowie wskazującej na kryzys od razu łączy z telefonem zaufania, i napisał wprost, że Gemini nie zastępuje opieki klinicznej, terapii ani wsparcia kryzysowego. Skalę zjawiska po drugiej stronie oceanu pokazuje sondaż KFF z marca 2026 roku: jedna trzecia dorosłych Amerykanów szukała już w czatach AI informacji o zdrowiu, a jedna szósta pytała o zdrowie psychiczne. Największa firma od wyszukiwania i największy niezależny ośrodek badań zdrowia mówią to samo, co my w tym tekście: kolejka jest realna, a czat nie jest terapeutą.

I tu wraca kolejka sprzed drzwi. Nasza interpretacja, nie wynik badania: osoby, które rozmawiają z czatbotem o lęku, o rozstaniu, o bezsenności, to w dużej części ludzie, którzy nie dostali terminu, nie dodzwonili się albo bali się zadzwonić. Czatbot nie usiadł w fotelu terapeuty. Rozmawia z ludźmi, którzy stoją w kolejce przed drzwiami. To nie jest terapia i nie zastępuje terapeuty. To jest sygnał, że kolejka jest długa.

Wniosek nie jest nowy: już w 2013 roku Frey i Osborne z Oksfordu umieścili psychologów wśród 25 najbezpieczniejszych zawodów z 702, a trzynaście lat i dwie rewolucje w AI później trzy świeże pomiary mówią to samo.

Dlatego każdy program, który wchodzi do gabinetu, powinien mieć spisane granice. My swoje spisaliśmy w tekście o pięciu rzeczach, których AI w gabinecie robić nie powinno. Pierwsza brzmi: AI nie prowadzi terapii. W ciemności widać to najwyraźniej: tu jest praca terapeuty, a tam logistyka wokół niej.

6. Zapalamy światło

Skoro terapia działa bez technologii, a gabinet nie, to rola technologii jest jasna i skromna: zająć się kolejką, zeszytem i fakturą, żeby terapeuta mógł zostać przy fotelu.

W praktyce to cztery rzeczy, obojętnie jaki program je robi. Klient umawia się sam, także w środku nocy, a terapeuta widzi jeden grafik. Przypomnienie przychodzi samo i można na nie odpowiedzieć, więc wahanie zamienia się w przełożenie terminu, nie w zniknięcie. Notatka po sesji ma bezpieczne miejsce, kopię i ślad, kto ją oglądał. Faktura powstaje przy wizycie i sama idzie tam, gdzie ma iść.

Tak to widzimy w MentAI: nie wchodzimy do pokoju z fotelem, zajmujemy się korytarzem (jak to wygląda na co dzień, opisaliśmy na stronie dla psychologa).

Przy świeczce można przyjmować. Nie da się prowadzić gabinetu.

Jeśli boisz się AI, masz do tego prawo. Ale bój się właściwej rzeczy: nie tego, że maszyna zajmie fotel, bo w tym zawodzie to najmniej prawdopodobny scenariusz ze wszystkich, jakie policzono. Bój się kolejki, która rośnie, gdy gabinet działa przy świeczce.

Źródła: P. Gmyrek, J. Berg i in., „Generative AI and Jobs: A Refined Global Index of Occupational Exposure”, ILO Working Paper 140, maj 2025 (tabela A1, ISCO-08 2634 i 2635); Anthropic, „Labor market impacts of AI: a new measure”, 5 marca 2026; K. Tomlinson i in., „Working with AI: Measuring the Applicability of Generative AI to Occupations”, Microsoft Research, 2025 (arXiv 2507.07935, dane w repozytorium microsoft/working-with-ai); A. Chatterji, D. Deming i in., „How People Use ChatGPT”, NBER Working Paper 34255, wrzesień 2025; Anthropic, „How people use Claude for support, advice, and companionship”, 27 czerwca 2025; Google, „Google’s mental health work and support for organizations”, blog.google, 7 kwietnia 2026; KFF, „Tracking Poll on Health Information and Trust: Use of AI for Health Information and Advice”, sondaż 24 lutego–2 marca 2026, 1 343 dorosłych w USA; C. B. Frey, M. A. Osborne, „The Future of Employment”, Oxford Martin School, 2013; Fundacja Watch Health Care, „Barometr WHC, stan na wrzesień/październik 2025” (załącznik: psychiatria); Dz.U. 2026 poz. 187. Stan na 18 września 2026.

Częste pytania (FAQ)

Czy sztuczna inteligencja zastąpi psychologa albo psychoterapeutę?

Nie według najnowszych pomiarów. Międzynarodowa Organizacja Pracy (maj 2025, dane z polskiej klasyfikacji zawodów) ocenia, że generatywna AI dotyczy psychologów w małym stopniu (0,39 przy szczycie 0,70 dla wprowadzania danych), a doradców i pracowników socjalnych prawie wcale (0,28, grupa zawodów nienarażonych). Anthropic (marzec 2026) mierzy, gdzie ludzie naprawdę oddają pracę automatom: najwyżej programiści, obsługa klienta, wprowadzanie danych i dokumentacja medyczna, psychologów na listach nie ma. Dane Microsoftu z 2025 pokazują, że ludzie proszą czatboty o rozmowę o problemach, ale autorzy zastrzegają, że nie oznacza to zastępowania zawodu. Zautomatyzować da się papiery wokół gabinetu, nie sesję.

Czy da się prowadzić gabinet psychologiczny bez żadnego programu?

Terapię tak. Gabinet z trudem. Bez programu terapeuta sam odbiera telefony między sesjami, sam przypomina o wizytach, przechowuje dokumentację i faktury w szufladzie bez kopii. Program nie zmienia sesji. Zmienia wszystko, co dzieje się między sesjami.

Co program zmienia w gabinecie w pierwszym tygodniu?

Cztery rzeczy: klienci umawiają się sami przez stronę gabinetu, przypomnienia wychodzą bez udziału terapeuty, notatka po sesji ma bezpieczne miejsce z kopią, a faktura powstaje przy wizycie. Najuczciwszy test to własne wizyty przez miesiąc próbny albo piaskownica z przykładowymi danymi, bez zakładania konta.

Sprawdź na żywo, zanim zdecydujesz

Trzy drogi. Żadna nie wymaga karty ani rozmowy handlowej.

Piaskownica demo: gabinet z przykładowymi danymi Quiz 2 minuty: co pasuje do Twojego gabinetu Konto: 30 dni pełnej wersji

Powiadom mnie o nowych wpisach

Nowe artykuły wychodzą 2 razy w tygodniu. Wyślemy krótką wiadomość z linkiem — nic więcej, żadnych reklam. Wypiszesz się jednym kliknięciem w stopce.